Avant Garde. Strona: 50

Dodano: 2009-12-08 19:53

Jak najbardziej zacny. - stwierdził. - Inoż znajdźmy chętnego do odgrywania roli dziewicy :twisted:



Dodano: 2009-12-08 20:01

- To ja chyba mam zwidy. Jakiś czas temu widziałam w Twojej kajucie coś co przypominało kobietę...no chyba, że jest coś o czym nie wiem...i raczej nie chce wiedzieć :twisted:
Tym czasem Neptun zaczął się niecierpliwić...



Kapitanie trzeba nam działać bo szlak trafi nas i łajbe :!:



Dodano: 2009-12-08 20:07

W mojej kajucie kobietę OO Wiesz przecie doskonale, żeś jedyna kobieta na statku, a do mej kajuty nikt poza Tobą i Pocą wstępu nie ma. - zaczął się głowić, lecz wnet zrozumiał, że czasu na zwłokę nie ma. - Hmm, chyba gdzieś w kajutach majtków widziałem gumową lalę. Ją weźmijmy :twisted:



Dodano: 2009-12-08 20:30

O i trzeba było tak od razu :wink:
- Okej Neptun masz tu swoją dziewice. Ale powiem Ci na odchodnym, że z niej taka dziewica jak z koziej du.y trąba. I wcale mnie nie zdziwi jak się okaże, że sam wielki Herki maczał w tym...no te palce :twisted: :wink:



Dodano: 2009-12-08 20:34

Neptun tylko spojrzał z politowaniem

Gdyby jeszcze miał co... - uśmiał się po czym zniknął w morskich odmętach.

Ah! Waćpanna od dziś zostaje naszym głównym oficerem operacyjnym! - rzekł kapitan. - Jest powód do opicia! Stawiać żagle, kurs -> wyspa i dawać rum! To będzie długa noc! :twisted:



Dodano: 2009-12-09 18:01

- Oj długa był ta noc, dla niektórych jeszcze się nie skończyła <mówiąc to spojrzała na kapitana chrapiącego tak głośno jaki hipopotam czy inne wielkie stworzenie> :wink: Maszerując po pokładzie podrapała się po brzuchu i ogólnie ogarnęła nieco :D Po czym zaczęła kalkulować ile to w oczach kapitana przez ostanie wydarzenia zyskała i postanowiła zażądać podwyżki procentowej w łupach :twisted:

Tymczasem zbliżali się do celu swojej podróży...Spojrzała przez lunetę w stronę lądu

8O Widok jaki ukazał się jej oczom był niewesoły, zaczęła biegać jak poparzona szarpiąc i krzycząc na śpiących.
- Pobudka :!: Wstawać...budzić kapitana a żywo :!:



Dodano: 2009-12-09 20:19

- Widać, że się niecierpliwi. - stwierdził spokojnie kapitan, spoglądając na dym z krateru. - Nic to, za chwilę dostanie swoją dziewicę... EE, a to co? - spojrzał ku horyzontowi, gdzie ujrzał surfującego ku nim na desce Heraklesa.

- ODDAWAĆ MI DZIEWICĘ! - ryczał bohater, machając wieeelką maczugą <której rozmiar rekompensować miał pewnie inne braki>.

- Crap -,- - stwierdził kapitan. - Uganiają się za tymi dziewicami bardziej niż za złotem -,-' Od dziś to chyba będziemy na dziewice a nie skarby insze polować, bo widać co tak naprawdę na tym świecie jest najlepszą walutą, że tak metaforycznie powiem :roll:

- Przeklęci Piraci! - wrzeszczał Herakles.

Kapitan tylko, zupełnie spokojnie, dopadł najbliższego działa i skierował je w stronę olbrzyma.



Odliczył z wolna do trzech, po czym odpalił lont. Kula grzmotnęła, świsnęła w powietrzu, uderzając wprost w brzuch Heraklesa i posyłając herosa za horyzont.

- Załatwmy sprawę z wulkanem, nim nam tu wróci. - stwierdził kapitan. - Wątpię, by nam tam łatwo zrezygnował.



Dodano: 2009-12-10 19:00

Po dotarciu do brzegu udali się ku grzmiącej, buchającej gorącem i popiołem, bezkresnej czeluści. Wreszcie stanęli na samej krawędzi wulkanu. Rose zaczęło dręczyć sumienie <a w zasadzie jego resztki> no bo jak wrzucić bogu ducha winna dziewice. Czy dla marnych świecidełek trzeba poświecić życie :roll: I tymi słowy zwraca się do kapitana.

- Ja wiem, że przeszliśmy sporo i życie własne narażaliśmy by tą oto dziewice zdobyć i czeluści piekielne wrzucić. Ale czy naprawdę nie ma innego sposobu by odzyskać łupy :?: :roll: Tak się nie godzi, musi być inny sposób. W przeciwnym razie ja wypisuje się z tej kompanij, która choć droga memu sercu, jednakowoż nieludzką będzie czyniąc to co ma w zamyśle.



Dodano: 2009-12-11 11:56

<zatrzymali się na chwilę i wśród majtków podniosła się wrzawa>
Cisza! - ryknął kapitan, a gdy opadły wzburzone szmery, spojrzał na Rose, pogładził się po brodzie, po czym takimi oto słowy oznajmił.
- Waćpanna się nie martwi, nikt tu o poświęcaniu życia nie mówi. Jak znam tego łachudrę z wulkanu, dziewica będzie miała tam lepiej, niż ktokolwiek gdziekolwiek indziej 8) Poza tym kapitan już jakiś czas wcześniej plan obmyślać zaczął, jakby tu i dziewicę i skarb łachudry na nasz pokład zagarnąć. Dlatego też, Waćpanna, się szykuj, bo idziemy na kolakcję dywersyjną wprost do ognistego pałacu tego rozwydrzonego draba :twisted:
Wszak transakcję trzeba jakoś przeprowadzić



Dodano: 2009-12-11 17:54

- Takie buty 8O . Ufff... kamień z serca, już zaczynałam wątpić w Twą kapitanie dobroć mimo wszystko :wink:

Szykuj, szykuj...łatwo powiedzieć kiedy do dyspozycji są ino rośliny.
Ale, że cel uświęca środki, przeto odziała się w to co było pod ręką Z kwiatów przygotowała coś na kształt wisiorów i wianków :D



- Kapitanie jestem zwarta i gotowa. Mogę iść na całość :twisted: A tak przy okazji, nie wiesz Waść czy na deser będą lody :?: :wink:



Dodano: 2009-12-11 19:02

Oj, nie wiem, z tego co pamiętam, dość ekscentrycznym gospodarz wulkanu był i różne pomysły miewał. Kiedyś podał ognie i to dosłownie, płonące pochodnie na deser, iż aż sobie ozór szło opalić. - odparł kapitan, gdy stanęli na szczycie wulkanu.
Ej! - wrzasnął do środka. - Ty tam! Mamy dziewicę. Dawaj windę 8)



Dodano: 2009-12-11 19:42

- Hm...winda :?: A co to jest ta winda. Nigdym o tym nie słyszała :roll:

Chwile później głos z dołu zdało się słyszeć...

- Winda jest zepsuta, jak wół stoi napis przy wejściu :twisted: Jeśli macie dziewice, a doszły mnie dziwne pogłoski o jej niewinności, musicie ją dostarczyć za pomocą sznurowych drabin. Ale uprzedzam jeśli zwietrzę podstęp marny będzie wasz los :!: :twisted:



Dodano: 2009-12-11 20:08

- Oh, przyjacielu, jakiż to podstęp? Czy my wyglądamy na podstępnych? My? Niewinne morskie duszyczki? :wink:
A o niewinność dziewicy martwić się nie trzeba, albowiem Herakles nie miał za bardzo tego, no... warunków, by ją na niegodziwą drogę sprowadzić, ze tak powiem. - orzekł kapitan, zarzucając dziewicę na plecy i zstepując po drabinie.
- Mógłby się chociaż postarać o wejście dla gości. - stwierdził po krokach kilku.



Dodano: 2009-12-11 20:27

Zleźli wreszcie na dół.

- Kapitanie tu jest strasznie...Po chwili jej oczom ukazał się gospodarz w pełnej krasie



o rzesz co to ma być ...&ltomyślała>

- Po pierwsze, to nie przyjacielu :twisted: Po drugie wy niewinne morskie duszyczki :lol: koń by się uśmiał :twisted: A po trzecie to między innymi właśnie z tegoż małego :lol: powodu imć dziewica była pod opieką Heraklesa :twisted:

A teraz pokażcie towar, niech się na własne oczy przekonam czy mnie nie zwodzicie :!:



Dodano: 2009-12-11 20:31

Waść kultury za nic nie ma. - orzekł kapitan. - Towarem to sobie Waść może świecidełka zwać, nie istoty żywe 8) - dodał. - Gdzie Waścia maniery? Wpierw to się chyba gościów ujmuje przy stole, a potem przechodzi do interesów. - poważny ton, jakim powiadał kapitan sprawił, że Rose spojrzała na niego z niemałym zaskoczenie w łoczach.



Dodano: 2009-12-11 20:51

- Ty mnie bratku savoir vivre na temat zachowania nie wykładaj bo tu nie wersal czy salony jakoweś. Pokaż wpierw dziewice, bym wiedział co dalej czynić a żywo :!:

Tego już Rose nie wytrzymała.

- Kapitan grzecznie prosi byś wykazał choć szczyptę honoru i zachował się jak na pana tych czeluści przystało. A jeśliś nie zauważył to gromada nas tu wiec licz się ze słowami :!: Więc jak będzie, będziem się bili czy godzili :?:



Dodano: 2009-12-11 20:56

Honorowi piraci się znaleźli, do czorta. - syknął gospodarz. - Może zamiast dziewicy to Was sobie zachowam, bo to doprawdy ewenement na skalę świata. :twisted: - rzekł, po czym okazał stół, syto zastawiany najróżniejszymi daniami.
- Chcę mieć pewność, że dziewica nie jest czasami dziewicem, jak to ostatnio było. - dodał.



Dodano: 2009-12-12 09:40

- Względem ostatniej dziewicy to reklamacje trzeba było złożyć u dostawcy :twisted: znaczy nie do nas. Strudzeni jesteśmy wielce a i kiszki nam marsza grają wiec nie ma na co czekać, skoro gospodarz prosi. :wink:

Zasiedli do jadła i trzeba przyznać, iż brakowało na stole jedynie ptasiego mleka. Zastanowiło to Rose. Nachyliła się w stronę kapitana i szeptem zapytała.
- Nie wiem jak Waść uważasz ale to trochę podejrzane. Tyle jedzenia i rum tak dziwnie smakuje :roll: nie wydaje się to trochę podejrzane :?:



Dodano: 2009-12-12 13:51

- Zapewne zatrute, być może chce nas uśpić i podstępem podkraść dziewicę, a nas samych odpalić z tego działa co emituje dym. Podstępny, ale my będziemy bardziej. Pora na nasz ruch Waćpanna. Jak mówiliśmy, idziesz niby-się-odświeżyć, a ja go zagadam o grze w karty. Skarbiec jest niedaleko kozetki, to łatwo znaleźć - duuuże złote wrota z napisem SKARBIEC. Wytrychem otworzy to to się bez problemu. To, na czym nam zależy, znajduje się w małej szkatułce, którą pod suknią ukryje się bez problemu. Jak wrócisz, dajemy znak majtkom i znikam z dziewicą i skarbem nim ten tu się zourientuje. :twisted:



Dodano: 2009-12-12 17:57

Plan Kapitana był iście mistrzowski. Wszystko przebiegało bez najmniejszych przeszkód. Do momentu w którym na miejscu małej szkatułki znalazła kartkę o następującej treści:

"Przejrzałem ja na wylot wasze niecne plany, przeto postanowiłem trochę utrudnić jeszcze Wam zadanie. To na czym wam zależy jest w tym oto miejscu.Jak to mówią szukajcie a znajdziecie :twisted: "



A to cwana betstyja. Trzeba mi wracać do kapitana...



Dodano: 2009-12-12 19:06

- I co, stara morska łajzo, znowu przegrywasz? - rzucił gospodarz, lecz kapitan jakoś niespecjalnie się przejął.
- To o co teraz gramy, Waścmość? - zapytał spokojnym tonem, zerkając na swoje karty.
- O dwie kolejne baryłki rumu. Hmm, ta Twoja kamratka coś długo nie wraca. Jeśli nie wróci przed kolejnym rozdaniem to jej przypadnie zaszczytna rola stawki w tej naszej grze.
- Nie stawiam kamratów jako fantów, a nawet jeśli, to nie masz sensownej alternatywy, którą ja mógłbym w takiej partii wygrać 8)
- Odkąd toś taki honorowy się zrobił? - zapytał podejrzliwie gospodarz.
- Nie pamiętam. Wybacz, mam sklerozę 8) Ale zawsze to ją mogę jako fanta wystawić. :twisted:



Dodano: 2009-12-13 18:40

- Kapitanie :!: zobacz co zastałam na miejscu szkatuły ten, ten...<tu wskazała na gospodarza> obłudnik nas przechytrzył.
Podała wiadomość i mapę kapitanowi, któremu po przeczytaniu, jeno wąs zadrżał.
- Toś bratku przeholował i na dodatek chciałeś raz kolejny ograć mnie wiedząc to co wiesz :roll: .Chyba się trochę zamotałem. :wink: Zresztą nie ważne. Zrywam przeto umowę, dziewice zabieram boś na nią nie zasłużył. I nie radze jakowyś sztuczek próbować bo i ja nabyłem tę umiejętność :twisted: Kamraci czas na nas. A i nie musisz odprowadzać nas do wyjścia, znamy drogę :lol:
- Do stu piorunów, to nas gadzina załatwiła na cacy. I co teraz :?: Tu spojrzała na Kapitana, który obracał mapę we wszystkie strony próbując ją odczytać... :roll:



Dodano: 2009-12-14 08:03

<tymczasem gospodarz wstał z hukiem od stołu, chwycił lasso, zarzucił, dziewicę porwał>

O nie, Waść, ja tylko przewidziałem Wasze podstępne plany. Chcieliście zagarnąć skarb i mą zapłatę jednocześnie. Numer z przypudrowaniem noska przez kobietę-szpiega jest już tak ograny, Herr Kapitanie, że sam się dziwię iż nie wymyśliłeś niczego oryginalniejszego. :twisted: Dziewczę moje, a Wy, zgodnie z umową, możecie odejść. Chyba, że liczycie na jakieś bonusy. :twisted: :twisted: :twisted: Ot choćby gorejące pożegnanie :twisted: - rzekł, po czym tupnął kopytem, aż ziemia zadrżała i poczęła pękać pod ich stopami, odsłaniając rozciągające się poniżej morze gorącej, lepkiej magmy.



Dodano: 2009-12-16 19:16

Mając w perspektywie kąpiel w morzu magmy kapitan jak i reszta załogi postanowił się wycofać. Wszak nie wychodzili z gołą ręką. Mieli mapę. :D Na odchodnym rzucił niedbale - to jeszcze nie koniec. Wrócę tu z moimi kamratami, nie znasz dnia ani godziny wiec zacznij się bać :!: :twisted: .Na te słowa ziemia pod stopami zadrżała co nie wróżyło nic dobrego.
Po wydostaniu się na powierzchnie wszyscy odetchnęli z ulgą.
- Dobra nasza - mamy mapę - ciekawe gdzie to może być :roll: zapytała spoglądając to na mapę to na kapitana to widok który przed nią się roztaczał...



Dodano: 2009-12-17 18:57

Wietrzę na tej mapie kolejny podstęp. - stwierdził kapitan. - Podejrzewam, że to tzw. zabezpieczona mapa. Zakodowana, by nas zmylić. Jest tylko jeden sposób by ją odczytać, ale to wróćmy na statek. Tam mam nięzbędne akcesoria. :twisted: - dodał.

A kiedy wrócili na bezpieczny pokład ze zdziwieniem spostrzegli, jak kapitan rozkłada się w swoje kajucie z beczką rumu i mapą i... pije. Jeden kufel, potem drugi i trzeci, pił, pił, co jakiś czas przyglądając się mapie. Po paru godzinach i siedemdziesiątym którymś głębszym, ledwie utrzymując się na (_!_) w pozycji siedzącej, kapitan wzniósł wskazujący palec prawej ręki ku górze i rzekł.

- Eeeueeeuuuueeeerrrrreeeeekkkfffffaaaaaa, sssshłaamaałeeemmm sssyyyffffrrr... - po czym padł na plecy i donośnym chrapaniem oznajmił iż oto naszła pora odpoczynku dla jego zmęczonego myśleniem umysłu. :twisted:



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło